Black Powder – Polish Vistula Legion / Recenzja

Cześć! W dzisiejszym wpisie chciałbym Wam zaprezentować krótki unboxing zestawu Polish Vistula Legion do gry Black Powder. Zapraszam!

Opakowanie jest ważne. Jedni producenci to rozumieją, innie jeszcze do tego dochodzą. Na szczęście Warlord należy do tej pierwszej kategorii 🙂 Front ozdobiony całkiem zgrabną grafiką (chociaż poza i mina trzeciego od lewej żołnierza jest conajmniej zabawna…), tył z krótkim rysem historycznym oraz zdjęciem pomalowanej jednostki.

Karton jest niestety cieniutki i bardzo podatny na zgniecenia oraz naderwania.

Wewnątrz znajdziemy 24 modele oraz woreczek główek służących nam do konwersji. Jak dowiedziałem się na jednej z grup poświęconych systemowi, ilość i rodzaj nakryć głowy nie pozwalają nam na złożenie w pełni zgodnej historycznie, jednolitej jednostki.

Całość mieści się na pięciu plastikowych ramkach zawierających korpusy, plecaki oraz głowy (w naszym wypadku nieużyteczne). Modele „unikalne” czyli dowódcy są w całości odlani z metalu. Jak zapewne zauważyliście, znaczna część zestawu to tak naprawdę przepakowany French Line Infantry, a nie nowy, oddzielny kit.

Jakość wykonania plastikowych części modeli jest dobra. Punkty wlewu są umiejscowione poprawnie i po usunięciu części z ramki, łatwo je oczyścić. Linie podziału formy są lekkie, występują w niewielu miejscach i również łatwo je usunąć.

Części metalowe są odlane bardzo starannie. Linie podziału formy i miejsca wlewu są niewielkie i bardzo łatwo je usunąć przy pomocy pilnika. Jest oczywiście kilka problematycznych miejsc (chodzi głównie o dostęp powierzchni pilnika), jednak nie jest to nic, z czym nie poradzi sobie średnio-zaawansowany modelarz.

Po sklejeniu modele dowódcze prezentują się ciekawie. Jest na nich naprawdę dużo szczegółów (szczególnie dobosz). Warto popracować nieco nad podstawami i spiłować je dość mocno pilnikiem od spodu.

Jeżeli obawiacie się o wystające elementy karabinów – moim zdaniem niepotrzebnie. Plastik jest naprawdę twardy i trzeba by zastosować dość brutalną siłę, by go uszkodzić. Przypadkowe ułamania raczej nie są groźne naszym dzielnym wojakom. Podoba mi się ilość detali zawartych na modelach. Będzie stanowić to pewne wyzwanie podczas malowania. Nie jestem specjalistą od XIX wieku, więc oprócz tych nieszczęsnych czapek, nie dostrzegłem rażących i ewidentnych błędów w wyposażeniu.

Warto zauważyć, że w pudełku nie znajdziemy podstawek. Trzeba je dokupić lub wykonać na własną rękę. Ja postawiłem na wycinany laserowo HDF (mogliście zobaczyć go w poprzednim wpisie z Napoleon Old Guard).

Mam nadzieję że ta krótka recenzja była przydatna. Jeśli podoba się Wam forma, dajcie znak w komentarzu. Przez moją pracownię przewijają się dziesiątki fajnych pudełek, jednak nie wiem czy jest sens na takie ich „rozpracowywanie”. Poniżej zdjęcie sklejonego już pudełka.

Zapraszam do śledzenia nas na Instagramie oraz Facebooku.

Zlecenia malarskie – minisforwar@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *