Projekt: Średniowieczny zamek w skali 1/72 – PART II

Z przyjemnością chciałbym Wam zaprezentować drugi obszerny wpis poświęcony budowie średniowiecznego zamku w skali 1/72. Zapraszam do lektury!

Sporo wody w Wiśle upłynęło od czasu ostatniego wpisu o budowie zamku. Projekt nie został w żadnej mierze porzucony – prace cały czas idą swoim nieco leniwym torem. Jak zapewne pamiętacie z lektury POPRZEDNIEGO POSTA, udało mi się wstępnie przygotować i wymodelować cały teren. Tematem przewodnim dzisiejszego wpisu będą dalsze prace nad ukształtowaniem oraz konstrukcja murów obronnych.

1. Terenokreacja

Po dłuższym zastanowieniu, do malowania niemal wszystkich elementów terenu postanowiłem wykorzystać pigmenty firmy Woodland Scenics. Jak być może wspominałem (lub nie?), jestem wielkim fanem produktów tej firmy, więc sprawiłem sobie od razu komplet dziesięciu kolorów. Sprzedawane są one w zgrabnych buteleczkach o pojemności ok. 118 ml. Zainteresowanych odsyłam na stronę producenta, a w przyszłości postaram się wykonać coś na wzór recenzji.

Po rozrobieniu z wodą w proporcjach ok. 1/8 lub 1/16 otrzymujemy zaskakująco dobre krycie białego podkładu (tak jest, musiałem wszystko przemalować na jasny kolor). Kolory fantastycznie się przenikają i uzupełniają. Do aplikacji wykorzystuję pędzel-gąbkę, zakupiony za kilka groszy w sklepie plastycznym. Warto zaznaczyć że dopiero uczę się „obsługi” tych specyfików i rezultaty mogą nie być powalające. Jak na pierwszy raz jest chyba nieźle.

Idąc za ciosem postanowiłem przygotować bazę pod imitację wody. W ruch poszedł aerograf oraz różne odcienie koloru zielonego. Na samą „wodę” przyjdzie jeszcze czas. Dodatkowo wykorzystałem brązową farbę, by pomalować skrzynki na których osadzony będzie zamek. Niby taka mała rzecz, a robi robotę 😉 Całość zaczyna nabierać realnego kształtu – strasznie mnie to cieszy!

2. Mury zamkowe

Dalsze prace nad terenem nie mają sensu, dopóki nie uda mi się zbudować najważniejszych struktur. Swoje prace postanowiłem zacząć od elementu najprostszego – murów. „Sercem” każdej konstrukcji w moim projekcie jest płyta XPS o grubości 3 cm lub 3 mm. Po kilku przymiarkach postanowiłem wyciąć oddzielnie dolną część muru i blanki.
Długość dostosowana jest do makiety, natomiast wysokość obliczyłem na 11.5 cm (od podstawy do szczytu). W przeliczeniu w skali 1/72 daje to nieco ponad osiem metrów wysokości muru.
W ruch poszedł nożyk introligatorski :> By uzyskać odpowiednią grubość blanek, postanowiłem skleić dwa paski cienkiego XPS. Do klejenia większości elementów wykorzystuję klej polimerowy Dragon.

Po wycięciu wszystkich niezbędnych elementów, stanąłem przed kolejnym dylematem – w jaki sposób wykonać fakturę muru obronnego? Ponownie przystąpiłem do eksperymentów. Swoją drogą cały ten projekt to jeden wielki eksperyment i niesamowicie dużo się dzięki niemu uczę.

Pierwsze podejście do „produkcji” wykonałem przy pomocy niewielkiego dłutka-rylca, którym mozolnie wydzierałem kolejne cegiełki bezpośrednio w płycie. Jak możecie się domyślić, nie był to najbardziej efektywny i efektowny sposób. Zastosowanie dremela przyspieszyło cały proces, jednak efekt daleki był od doskonałości. Musiałem poszukać czegoś innego…

Z pomocą przyszła mi firma Green Stuff World i jej „rolling piny”. Te niewielkie wałeczki służą do odciskania tekstury. Najpierw przygotowuje się podłoże, a następnie wygniata pożądany kształt.

Szybkie zakupy i zabrałem się za testy 🙂 Same wałki postaram się dokładnie omówić w osobnym tekście. Tutaj skupię się stricte na produkcji murów.
Jedną z najważniejszych spraw było wybranie materiału na podłoże. W pierwszej kolejności na warsztat trafiła masa modelarska Miliput. To dwuskładnikowy specyfik, który po dokładnym zmieszaniu daje elastyczną, dość szybko twardniejącą masę.

+Bardzo dobrze trzyma odciśnięty kształt

-Ciężko go równomiernie rozprowadzić na płaskiej powierzchni
-Zbyt drogi jak na mój projekt (potrzebowałbym kilku kilogramów masy)

Głównie ze względu na koszty, musiałem poszukać czegoś innego. Moje zainteresowanie przyciągnęła glinka samoutwardzalna marki Koh-I-Noor.

Kosztuje grosze i sprzedawana jest w opakowaniach 1 kg. Moje zapotrzebowanie na cały projekt oszacowałem na cztery kilogramy masy. Oczywiste jest, że jakościowo glinka odbiega od Miliputa, jednak oszczędności z tym związane szacuję na ok. 550 zł 😉

+Cena w stosunku do objętości
+Bardzo dobra plastyczność

-Powierzchnia może pękać po wyschnięciu, co oznacza więcej pracy przy uzupełnianiu ubytków


Glinka samoutwardzalna nie jest najprostszym materiałem w obróbce, jednak jej niski koszt w pełni rekompensuje te niedogodności. Nawet jeśli coś nam nie wyjdzie, nie jest szkoda wyrzucić to do śmietnika i zacząć od nowa. Na budowę wszystkich murów zużyłem dwa kilogramy masy. Jak widzicie na zdjęciach, praca szła pełną parą. Produkcja murów zajęła mi kilka dni. Glinka schnie ok. 24 godziny i nie da się tego zbytnio przyspieszyć.


Na fotce porównanie pierwszego murku wykonanego „ręcznie” i tego z glinki oraz faktury odciśniętej rolling pinem. Różnica jest kolosalna. Jak widzicie pokusiłem się też o kilka testów malowania (również pigmenty Woodland Scenics). Jest już nieźle, jednak będę musiał nad tym jeszcze sporo popracować, by uzyskać optymalną kolorystykę. Następnym etapem budowy będą wieże. Tutaj czeka mnie już naprawdę dużo pracy i zgrzytania zębami. O ile mury to stosunkowo proste bryły, o tyle reszta fortyfikacji będzie wymagała zdecydowanie większych umiejętności.

Zapraszam do zostawienia komentarza, podzielenia się swoją opinią, poradą i uwagą 🙂 Poniżej foteczka z fragmentem ukończonego muru i modelem w skali.

Trzymajcie się!

8 thoughts on “Projekt: Średniowieczny zamek w skali 1/72 – PART II

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.