Średniowiecze w skali 1/72 – coś poszło NIE TAK przy budowie zamku

Czasem nie wszystko idzie po naszej myśli. Tak właśnie było tym razem!

Niektórzy z Was zapewne pamiętają mój wpis o starcie projektu średniowiecznego w skali 1/72 – zainteresowanych odsyłam do TEGO posta. Za cel postawiłem sobie zbudowanie dużej dioramy ze średniowiecznym zamkiem oraz dwóch armii (bazowo pod system Hail Caesar) z okolic XIV wieku. Z perspektywy widzę ile błędów popełniłem już na samym starcie! Nie oznacza to jednak, że cała praca poszła na marne – doświadczenie jakie z tego wyniosłem jest naprawdę duże. Wróćmy jednak do początków.

Na fali początkowej ekscytacji ruszyłem na zakupy. Na pierwszy ogień poszły trzy zestawy od MiniArtu – 2 x Medieval Castle i 1 x Mediaval Fortress. Przyznam że kupiłem je nieco w ciemno, gdyż ciężko w sieci znaleźć dobrą recenzję… I to był mój pierwszy poważny błąd. Kiedy zestawy dotarły (a warto zaznaczyć, że oba to w sumie jedno i to samo, tylko inaczej zapakowane i z różną liczbą elementów), byłem bardzo rozczarowany jakością elementów. System budowy nie został absolutnie przemyślany, a ilość miejsc wymagających szpachli woła o pomstę do niebios. Pomyślałem sobie jednak – nic to! Poradzę sobie z tym, zajmie mi to najwyżej trochę więcej czasu.

Kolejnym krokiem był zakup dwóch dużych wiader wikolu, tafli styropianu, dwóch dużych puszek brązowej farby akrylowej oraz płyty OSB o wymiarach 75 x 120 cm. Oznaczało to następne „fuckupy” – zamiast styropianu, na przyszłość trzeba korzystać z tzw. styroduru (XPS / podkłady pod panele), który jest zdecydowanie bardziej wdzięczny w obróbce. Płyta OSB nie nadaje się kompletnie do terenu, który docelowo ma być fosą. Niestety jej faktura jest zbyt wyraźna i nawet kilkukrotne zalanie wikolem nie niweluje jej całkowicie. Z perspektywy czasu widzę, że można ją było zaszpachlować w całości, co dałoby efekt płaskiego terenu, gotowego do malowania i wylania wody. W przyszłości pójdę raczej w kierunku stelażu z płyty MDF lub sklejki.

Trzecim, kto wie czy nie najpoważniejszym błędem był brak planu. Nie zrozumcie mnie źle, naszkicowałem sobie wszystko kilka razy w notatniku, pomierzyłem trochę. Zdecydowanie nie było to jednak wystarczające. Bez dobrego i szczegółowego planu, nie warto ruszać do budowy dużej makiety. Chciałem sobie zbudować zamek – nie doprecyzowałem jednak jaki zamek, w jakim układzie, z jakiego kraju i tak dalej… Koniec końców wymyśliłem ogólny obraz wraz z rozmieszczeniem (który nie jest taki znowu zły?) i przystąpiłem do pracy.

Teren wymodelowany został z kawałków styropianu, które następnie okleiłem ręcznikami papierowymi zamoczonymi w wikolu. Nie jest to wbrew pozorom taki głupi sposób – po pewnych poprawkach i ulepszeniach, może dać ciekawy efekt faktury ziemi. Błędem było modelowanie tego na oko, bez wykonania dokładych obrysów przyszłych budowli, co skutkowało późniejszymi trudnościami w ich poprawnym osadzeniu na podłożu.

Na dwóch powyższych zdjęciach możecie obejrzeć zamek złożony „na sucho” z prowizorycznie sklejonych elementów. Wygląda całkiem imponująco, prawda? 😉 Mi też się tak początkowo wydawało. Im więcej jednak pracowałem nad budową i im bardziej początkowy hurraoptymizm ulegał rozsądkowi, tym mniej mi się podobał jako całość. Zbyt duże nagromadzenie małych błędów popełnianych na każdym etapie konstrukcji sprawiło, że godziny niezbędne na ich naprawianie kumulowały się w zastraszającym tempie.

Nie poddawałem się jednak i zmogłem szpachlowanie wszystkich elementów (to nie było łatwe, wierzcie mi!). Posklejałem też dokładniej poszczególne fragmenty murów oraz wież. Testowo przygotowałem fragment barbakanu oraz mały skrawek zieleni.

Później zrobiłem pierwsze przymiarki do wody. Gdyby nie kiepska płyta, o której pisałem we wstępie, wyszłaby całkiem nieźle. Udało mi się trafić w kolory 🙂 W tym momencie byłem też pewny, że buduję zły zamek. Chciałem coś ze średniowiecznej Anglii, a moje budowle pasowały (i to tak ledwo ledwo) do architektury włoskich warowni. Ponadto zaczęła mi doskwierać powtarzalność i mała liczba detali murów oraz budynków.

 

I to był niemal ostatni akcent. Spędziłem nad makietą naprawdę wiele godzin pracy, jednak zdecydowałem się wstrzymać projekt. Dotarłem do momentu w którym widziałem, że finalny efekt nie będzie mnie satysfakcjonował, a każdy kolejny poczyniony krok będzie mnie kosztował wiele wysiłku. Najbardziej pracochłonna praca dopiero się zaczynała, nie mówiąc już o kosztach specjalistycznej chemii, lakierów, zieleniny.

Ilość błędów popełnianych przez niewiedzę oraz nadmierny entuzjazm nowicjusza, połączony z chęcią przyspieszenia prac sprawiły, że dotarłem do granicznego punktu. Uznałem że lepiej jest wystartować od nowa, bogatszy o dotychczasowe doświadczenia. Zdemontowałem co się dało, zamek schowałem do pudła, a całą płytę z terenem wywaliłem do śmietnika 🙂

Knuję i planuję teraz drugie podejście do tematu. Jestem w stu procentach pewny, że będzie dużo dojrzalsze. Liczę na to, że uda mi się dotrzeć do końca projektu! Jeśli dotrwaliście do tego momentu, to znak że temat  chyba Was zainteresował. Może sami coś budujecie / budowaliście? Nie ukrywam, że chętnie przeczytałbym Wasze opinie, porady i uwagi. Taka wymiana doświadczeń to nieocenione źródło pomocy i inspiracji.

Do usłyszenia! 🙂

PS. Prace nad dwiema armiami do Hail Caesar idą natomiast spokojnym i dobrym torem 🙂 Będę pisał o tym wkrótce!

15 thoughts on “Średniowiecze w skali 1/72 – coś poszło NIE TAK przy budowie zamku

    • Ten wpis był mi też potrzebny, by podsumować sobie samemu „co zrobiłem nie tak”. Szykuję intensywnie drugie podejście i taka lista rzeczy których muszę uniknąć, jest przydatna.
      Ponadto jak już zbuduję właściwą twierdzę, będę mógł sobie porównać :))

  • Oj ja to bym serię akrytułow na temat „co poszło nie tak” napisał 😀 super wpis, tylko glupio życzyć więcej takich 😛

    • Myślę że na każdym zaprzyjaźnionym, modelarsko-figurkowym blogu taka seria mogłaby powstać. 😀 To też dobry pomysł na temat Figurkowego Karnawału Blogowego (o ile już takiego nie było 😉 )

  • Ta podstawa to jeszcze nawet do odratowania by była! Dobry wpis – niejeden przeczyta i będzie mądrzejszy niekoniecznie swoim kosztem 😉

    • Pewnie i do odratowania. Postanowiłem jednak wypalić do gołej ziemi i zaczynać od nowa 😉 Dzięki za odwiedziny i komentarz. Nawet nie wiesz jak chętnie poczytałbym u kogoś relację z budowy jakiegoś dużego projektu. ;]

  • One reason I avoid big dios, the planning and my dreams of what it will be never get realised. At least you haven´t given up.

  • Z podstawy wyszedł by całkiem przyzwoity blat do gry z nierównościami terenu po kilku zabiegach ratowniczych 😉 .
    Styropian polecam obrabiać nożykiem tapicerskim, łatwo wydłubiesz wszystkie szpary pod fundament murów. Jeśli dalej będziesz obstawał przy styropianie (zamiast styroduru) to najlepiej zapaćkać go mieszanka wikolu z piaskiem. Niektórzy dodają również ziemi do kwiatków. Mieszanka po wyschnięciu staje się uber-twarda.

    Rozważyłbym też więcej miejsca po bokach i od frontu – łatwiej będzie wam rozgrywać oblężenia.

    • Ad.1 Przy drugim podejściu styrodur będzie obowiązkiem 😉
      Ad.2 Według aktualnego planu, będzie to modułowa makieta statyczna – raczej nie przeznaczona do grania (ewentualnie będąca tłem zmagań)

  • To może być jedna z tych makiet, które ślicznie wyglądają i nie bardzo nadają się do realnej gry. Od jakiegoś czasu projektując własne, zastanawiam się nad tym, jak na nich będą stały podstawki i jaką rolę mają pełnić w grze.

    • Jak tak myślę, to chyba będzie to właśnie projekt „do budowania i oglądania”. Zbyt wiele planuję tam drobnych detali, by nadawał się do rozgrywki.

  • 1. Nie zniechęcaj się do płyty wiórowej. Jej faktura świetnie trzyma szpachlę i inne wylane części terenu. Nigdy sklejka jako baza. Dostanie wody z wikolu i się podniesie a to będzie duży problem.
    2. Jak wspomnieli przedmówcy. Jak robisz efekt terenu użyj piasku zmieszanego z wikolem i odrobiną wody. Dodaję też barwnik do farb odrazu masz bazowy kolor. Butelka barwnika to 10-15 zł a wystarczy kilka kropel 🙂 oszczędzasz czas i kasę.
    3. Do malowania dużych powierzchni aerograf jest niezbędny. Lub spray. Sprawdzone to Idea spray nie pala styroduru i styropianu.
    4 Do cięcia stropianu i styroduru proponuje gorący nóż. To taka ramka z drutem oporowym podłączona do transformatora. Nie zawalisz miejsca pracy hałdą ścinek z materiału. Do wygładzenia styroduru papier ścierny przed wylaniem faktury.
    5 Drogi średniowieczne brukowane poszukaj tapety o podobnej fakturze 🙂 przyklejasz pasami i gotowe potem malowanie :).
    Tyle na szybko jakbyś miał pytania mail skoczek32@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.